Tak jak Pekin długo przygotowywał się do Igrzysk Olimpijskich, tak teraz wszystko w Szanghaju podporządkowane jest światowej wystawie EXPO 2010. Aga, znajoma mieszkająca w Szanghaju powiedziała, że o Olimpiadzie w mieście niewiele się mówiło i możliwe, że lekka zazdrość powodowała mieszkańcami. Teraz mają swoją okazję, w metrze, na ulicach, w kioskach, wszędzie gadżety związane z EXPO. W samym mieście buduje się kolejne wieżowce i ogromne hale wystawowe. Oto przykład klipu reklamowego, można go zobaczyć m.in. w metrze:



I oczywiście jest nowa maskotka EXPO. Gdyby ktoś miał problem z rozpoznaniem: jest to chiński znak ren 人, oznaczający człowieka lub ludzi. Ale czemu "grzywka" jest zaczesana w lewo, a nie jak w znaku 人 ren w prawo, tego pewnie nie odgadniemy... Klip pochodzi z chińskiego serwisu tudou.com



Tutaj jeszcze projekt polskiego pawilonu i link do polskiej strony EXPO 2010.

Wizy do Wietnamu



Drugie koty za płoty, po biletach lotniczych przyszedł czas na wizy. I oto są, po wizycie w konsulacie wietnamskim w Szanghaju mamy wizy turystyczne na miesiąc :) Oczywiście nie obyło się bez komplikacji.
Wstałem o 5 rano, pojechałem do Szanghaju, odebrałem paszporty z konsulatu wietnamskiego. Następnie ledwie zdążyłem do konsulatu tajskiego, gdzie chciałem złożyć podania o kolejne wizy. Ale kiedy już go znalazłem okazało się, że podania o wizy trzeba złożyć osobiście. No więc mój paszport oddany, ale Ania będzie musiała jechać specjalnie do Szanghaju za kilka dni :/ Przy okazji pytaliśmy, czy z powodu protestów i zamieszek nie ma problemów z wizami - podobno nie ma. No zobaczymy, a tymczasem cieszymy się wizami do Wietnamu i jako przedsmak dołączamy filmik z youtube.

Herb Tajlandii

Zdając egzamin na studia dalekowschodnie miałem blade pojęcie o Tajlandii. Pamiętam , że dzień przed egzaminem wstępnym na uczelnię czytałem ogólne wiadomości o Azji. Wiedziałem coś o Chinach, o Japonii, Wietnamie. Ale Tajlandia? Co gorsza właśnie na czołówkach gazet był ówcześnie "dzisiejszy" zamach stanu. Jeden dzień do egzaminu, a zawiłości nazwisk, Thaksin, Bumibol, czy wielość partii politycznych, konfliktów ani trochę nie rozświetlały sprawy.
Na egzaminie nikt na szczęście o Tajlandii nie wspomniał. Teraz po skończeniu studiów myślę, że można policzyć na palcach jednej ręki wykładowców, którzy też wtedy wiedzieli co się tak na prawdę tam działo. A tymczasem bilet do Malezji już kupiony, następny przystanek Tajlandia - a tutaj protesty i echa tamtego dnia, a nawet i dużo dalszej przeszłości nie ustają. Ot dzisiaj protestujący zablokowali lotnisko w Bangkoku (vide BBC). Aga i Krzysiek, znajomi z pokoju obok, kupili już wcześniej bilety tamże... Co więc w tej Tajlandii się dzieje i jak długo to jeszcze potrwa? Poniżej postaram się w telegraficznym skrócie rozjaśnić sprawę.

Thaksin ShinawatraZacznijmy może od przedstawienia person dramatu, powiedzenia kto z kim się bije. O co się bije, to chyba jasne, że o władzę. Są zatem "czerwone" i "żółte koszulki". Pierwsi to poplecznicy aktualnie rządzących populistów z partii PPP (People's Power Party). Ich liderem jest zniesławiony lub osławiony - jak kto woli - Thaksin Shinawatra. Historia niejako od tego ugrupowania właśnie się zaczyna. Kiedy miliarder Thaksin zakłada w 1998 partię Thai Rak Thai, poprzedniczkę PPP, zaczyna propagować hasła pomocy biednym, odwołuje się do wsi, oferuje niskooprocentowane pożyczki.
Z drugiej strony są "żółte koszulki", poplecznicy partii PAD (People's Alliance for Democracy) czy jak kto woli klasa średnia i wyższa, głównie mieszkańcy miast. Opozycjoniści w oczywisty sposób nie zgadzają się z obecnie rządzącą PPP, przejawiając tendencje antypopulistyczne i silnie nacjonalistyczne. W ciekawym artykule z BBC News konflikt zostaje przyrównany do zmagania klas w społeczeństwie - mówiąc wprost walczą biedni z bogatymi.

Partia czerwonych, Thai Rak Thai wkrótce zwyciężyła w wyborach w 2001 roku zdobywając większość miejsc w parlamencie. Rządy nie spodobały się opozycji, wyższym kręgom ale wręcz przeciwnie było z przeciętnymi ludźmi. Choć Thaksin stał się jedną z bardziej kontrowersyjnych postaci - z jednej strony rozwijając kraj, ułatwiając dostęp do opieki medycznej dla mas, z drugiej oskarżano go o nadużywanie władzy, łamanie praw człowieka, korupcję.
Faktem jednak stała się kolejne wygrane w wyborach parlamentarnych w 2005 i 2006 roku, kiedy Thai Rak Thai jeszcze bardziej powiększył swoją przewagę nad opozycją. Tutaj jednak wkroczył król Bhumibol, swoją drogą bardzo ciekawa postać, mówiąc, że wybory były niedemokratyczne. I tak mogłyby toczyć się spory demokratyczne, podobnie jak to w naszej polskiej rzeczywistości na codzień obserwujemy. To nowe wybory, koalicje, ich upadki i znów nowe wybory. Ale tym razem na wybory przyszło poczekać nieco dłużej, gdyż junta wojskowa dokonała zamachu stanu. Nie trzeba chyba wyjaśniać, że junta była sprzymierzona z opozycją, poparta i dodatkowo przez króla. Po okresie przejściowym, udaniu się Thaksina na wygnanie miały odbyć się nowe wybory, miała zostać przywrócona równowaga scenie politycznej i wszystko miało wrócić do swojego porządku. I poniekąd wróciło.

Otóż rozwiązana Thai Rak Thai odrodziła się jako wspomniana PPP, nadal czerwona, walcząca przeciw żółtej PAD. I co ciekawsze, po oddaniu władzy przez juntę wojskową, rozpisaniu nowych wyborów, czerwoni ponownie wygrali wybory. I tak oto jesteśmy w punkcie wyjścia, jednocześnie w dniu dzisiejszym. W Bangkoku odbywają się strajki żółtych z PAD przeciw skorumpowanym rządom, blokują lotniska, szturmują obiekty rządowe. Czerwoni zaciekle się bronią i nie ustępują z stanowiska. Junta jednocześnie zastanawia się co w takiej sytuacji począć...

Tak to wygląda w wielkim skrócie i uproszczeniu. Co rozwinie się w najbliższym czasie? Nie mnie to wyrokować, choć pewnie szybko się o tym przekonamy. Pocieszające, że Bangkok planujemy odwiedzić tylko na krótką chwilę, a poza tym, interesują nas raczej apolityczne rejony.


Dziś w migawkach prezentujemy zdjęcie ze stolicy Orientu. Połączenie nowoczesności, wieżowców i pracy zwykłych ludzi. Na łódce, przewóz piasku, a w między czasie szorowanie pokładu i suszenie ubrań. Przypatrując się wielu podobnym sytuacjom prawdopodobnie na łódce mieszka i żyje cała rodzina, mąż, żona i jedno dziecko.

Właśnie siedzimy w pociągu z Szanghaju do Hangzhou z laptopem na kolanach. Kobieta nad naszą głową trajkota jak z karabinu. Nie zgodziła się na zdjęcia, więc trzeba to opisać.
Pisaliśmy już, że życiem Chińczyków zdaję się kierować w znacznej mierze podejście biznesowe. I to zawsze, wszędzie. No i proszę, piękny przykład. Cztery szczoteczki, wyjątkowa okazja, można zginać, szczotkować, a w wolnych chwilach nawet się masować! Właśnie jeden pan kupuje cztery. Kto tak opowiada i trajkocze? Przekupa? A gdzie tam, to konduktorka. Ciekawe pytanie, kto zarabia, linie kolejowe robią biznes i wysłały ją z misją, czy ona sama ma żyłkę do interesów i myśli tak: mam tyle czasu wolnego w pociągu, ludzie jadą i się nudzą, z pewnością wysłuchają mnie - czemu im nie sprzedać czegoś? I już następne szczoteczki kupuje kolejna pani. Jest zainteresowanie, więc ludzie przestają czytać gazetę, przyglądają się, co to za szczoteczki, może też warto kupić. Jak zaczynamy robić zdjęcia, pani krzyczy śmiejąc się: "bu, bu, no can!". No i teraz już cały wagon interesuje się nami i szczoteczkami. Pani dalej, trajkocze jak najęta, kwestia wyuczona na pamięć (ale jaka długa!) i szczoteczki idą jak świeże bułeczki. Ok, pani w końcu trochę speszona odeszła dalej i uwaga... ma nową promocje - super rozciągliwe skarpetki! Komu, komu, bo idę do domu!

Szanghaj City


Właśnie wróciliśmy z Szanghaju. Stolicy Orientu, albo znów uciekając się do tego porównania, tym razem bardzo celowo i na miejscu - wróciliśmy z Paryża Orientu. I to z wszystkimi tego pozytywnymi i negatywnymi konsekwencjami. Szanghaj jest nowoczesnym miastem, pełnym wielkomiejskich rozrywek, podobnie jak Paryż. Może i jest nowocześniejszym miastem, a na pewno większym - 18 mln ludzi. Z drugiej strony to tylko miasto, pędzące naprzód życie, walka o przetrwanie, wyścig szczurów. Atrakcyjne będzie dla tych podróżujących, którzy nie są gotowi jeszcze na nieprzystępne dla nich Chiny. W Szanghaju bez problemu można dogadać się po angielsku, metro w tymże języku poprowadzi nas po mieście, a jakby i chcieć uciec od zgiełku chińskiej ulicy... można zamknąć się w dzielniach zamieszkanych prawie wyłącznie przez białych. Podobno imigrantów w samym Szanghaju jest 5 mln. Dlatego ktoś jeśli obawiałby się pierwszego spotkania z Chinami, Paryż Orientu może być dla niego dobrym pierwszym przystankiem. Ale trzeba też uważać, szczególnie ostrożni muszą być turyści. My, wystarczy że mieliśmy większe plecaki i aparat, i już musieliśmy torować sobie drogę (dosłownie!) na ulicy pomiędzy natrętnymi Chińczykami chcącymi zarobić na "naiwnych białych turystach". Więc z jednej strony to miasto idealne na zakotwiczenie się na pewien czas, pomieszkanie w zachodnio-chińskim stylu. Z drugiej dżungla miejska, gdzie trzeba mieć się na baczności.
Tyle ogólnym słowem wstępu. A sama wycieczka obfitowała w tyle wrażeń, tyle specyficznych, że koniecznie trzeba opisać je oddzielnie. Posty już dziś lub jutro.




Czas na Szanghaj

Każdy na pewno słyszał o Szanghaju, o ogromnej metropolii, centrum gospodarczym Chin. Od naszego Hangzhou oddalony jest zaledwie ok 1,5 godziny jazdy zwykłym pociągiem. Piszę zwykłym, bo można się tam dostać kilkoma rodzajami transportu. Jednak najwięcej emocji budzi budowana obecnie kolej magnetyczna, która ma połączyć Hangzhou z Szanghajem. Gdy pociąg ten zostanie oddany do użytku, czas dojazdu będzie wynosił ok. 20 min. A jutro jedziemy szybką koleją, czyli 200km w godzinę.
W końcu czas i na nas, by przekonać się na własne oczy jak wygląda Szanghaj. Wybieramy się tam na weekend. Planujemy oczywiście odwiedzić obowiązkowo stary Bund i nowoczesny Pudong. Szczególnie jesteśmy ciekawi jakie wrażenie robi na żywo Perła Orientu. Namiastką krajobrazu Pudongu może być zwykła mapka w googlach. Gdy przyglądnąć się bliżej, można zobaczyć pojedyncze wieżowce, a także... ich ogromne cienie, które rzucają na ulice!


Wyświetl większą mapę

Przy okazji zwiedzania Szanghaju załatwiamy także formalności wizowe związane z naszą wycieczką do Azji Południo-Wschodniej. Przed nami konsulaty: Wietnamski i Tajski. Po powrocie zdamy relację :)

Mamy bilety! Air Asia

AirAsia

I oto decyzja zapadła, nie ma odwołania - kupiliśmy bilety do stolicy Malezji, Kuala Lumpur :) Chwila wahania i jak tylko zobaczyliśmy niskie ceny biletów, szybko zdecydowaliśmy się na zakup. Tym samym zbierając sporo informacji o lotach, podróży, chcieliśmy podać kilka praktycznych informacji i stron.

Air Asia - Bardzo tanie bilety, połączenia głównie w Azji Płd-Wsch, ale można także dolecieć do Chin, Indii i okolic. Dziękujemy za doradzenie tych linii podróżnikom z El Camino :)

JetStar, Tiger Airways - inne tanie linie lotnicze, nieco mniejszy obszar, też Azja Pd-Wsch.

Do wyjazdu pozostało niecałe dwa miesiące! Już zatem czytamy o Malezji, Tajlandii, Kambodży i Wietnamie, odświeżamy wiadomości z wykładów. Już wkrótce pierwsze opisy, co zamierzamy zobaczyć, co spróbować i do tego garść praktycznych (tudzież ciekawych) informacji. Zapraszamy ponownie na pokład, Orient Ekspress wkrótce znów wyrusza w drogę.

Azja Płd-Wsch, cd

Intensywnie spędziliśmy weekend na poszukiwaniach wiz, lotów, zabytków. Z kilku tras obecnie najprawdopodobniej rysuję się następująca.


Wyświetl większą mapę

W ten weekend wybieramy się do Szanghaju, pewnie będziemy już załatwiali wizę i na dniach kupowali bilet lotniczy. Cały czas ambitnie planujemy. Przy okazji pocieszające jest, że konflikt między Tajlandią i Kambodżą zdecydowanie już złagodniał.
Przy okazji gorąco polecamy kapitalną stronę mandalay.pl, przewodnik po Azji, z mapką, opiniami i zdjęciami osób, które te rejony już odwiedziły. Można spędzić chwilę klikając i już wczuwając się w podróż :)

Pogoda

Click for Hangzhou, Zhejiang ForecastOstatnie parę dni było na prawdę zimno, dużo zimniej niż w Polsce. Niby słonecznie, niby wyższa temperatura, ale wilgoć powietrza powodowała, że zimno przenikało do szpiku kości. Dziś i wczoraj jest już znacznie lepiej i niejako żeby zakląć pogodę zamieszczam odpowiedni gadżet, informujący jaka temperatura u nas aktualnie panuje. W momencie pisania tego wpisu było 20 stopni Celsjusza. A teraz? Gadżet dodałem także na stałe pod zegarem z czasem chińskim, w belce po prawej stronie. Życzcie nam dobrych temperatur, bo inaczej będziemy musieli się przeprowadzić jeszcze bardziej na południe ;)

Nowsze posty Starsze posty Strona główna

Blogger Template by Blogcrowds